Apteczna marihuana i Policja

Od stycznia bieżącego roku preparaty z konopi innych niż włókniste (ziele, wyciągi, nalewki farmaceutyczne) są dostępne w polskich aptekach jako lekarstwo, mogąc stanowić surowiec farmaceutyczne przeznaczony do sporządzania leków recepturowych, w myśl art. 33a u.p.n. Powstaje w związku z tym naturalne pytanie – co w sytuacji gdy pacjent aptecznej marihuany zażywając swoje lekarstwo np. w plenerze, zostanie objęty zainteresowaniem organów ścigania? Czy policja zapoznawszy się z receptą, dowodem zakupu oraz obejrzawszy opakowanie lekarstwa odstąpi od dalszych czynności sprawdzających, czy też będzie weryfikować czy np. w mieszkaniu osoby uprawnionej do używania i posiadania aptecznej marihuany nie znajdują się inne regulowane substancje psychoaktywne? Czy organy ścigania będą weryfikować czy ziele znajdujące się w opakowaniu z apteki to na pewno surowiec farmaceutyczny, niepochodzący z obrotu pozaaptecznego? A jeśli będą weryfikować, to w jaki sposób? Zwracając się do importera czy weryfikując stężenie THC w ujawnionym zielu? Weryfikacja wyłącznie w oparciu o stężenie THC może nie być łatwa, albowiem w aktualnie dostępnym, jedynym preparacie na rynku, producent podaje informację o stężeniu THC na poziomie 19% THC +/- 10%, co zakres stężeń od 17,1% do 20,9%. Czy osoba nabywająca marihuanę na podstawie recepty może mieć postawione zarzuty z powodu otrzymania w aptece produktu o parametrach, które wg Policji będą się różniły od tych deklarowanych przez producenta na opakowaniu? A co jeśli ziele z apteki zostanie uprzednio wymieszane z konopiami włóknistymi, zgodnie np. z zaleceniami lekarza?

W ostatnich tygodniach dotarły do mnie pierwsze informacje od osób używających marihuaną apteczną o sposobie postępowania organów państwowych wobec medycznej konieczności zażywania ziela konopi innych niż włókniste.

Pierwszy przypadek dotyczy sąsiedzkiego zawiadomienia policji o możliwości popełnienia przestępstwa w postaci posiadania ziela konopi innych niż włókniste. Pani mieszkająca na osiedlu, w związku z koniecznością medyczną zażywania ziela konopi, w dobrej wierze postanowiła poinformować sąsiedztwo o tym fakcie. Jeden z sąsiadów, w “obawie o możliwość odurzenia się oparami konopi” zażywanych przez pacjentkę na swoim balkonie, postanowił zawiadomić policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zapoznali się z receptą, dowodem zakupu, historią choroby oraz opakowaniem lekarstwa. Następnie zwrócili się do przełożonych z zapytaniem o kolejne czynności. Przełożeni poinformowali, że “skoro jest recepta, to kończymy”. Tym samym interwencja zakończyła się na krótkiej rozmowie połączonej przedstawieniem odpowiedniej dokumentacji potwierdzającej legalne posiadanie ziela konopi innych niż włókniste. Co dosyć istotne, policja nie przeprowadziła ani czynności zatrzymania pacjentki ani czynności przeszukania lokalu mieszkalnego pacjentki.

Drugi z przypadek dotyczy chorego na epilepsję pacjenta aptecznej marihuany, który przemieszczał się na terenie Polski pociągiem relacji międzynarodowej. Pociąg taki zatrzymuje się znacznie rzadziej, niż np. pociągi regionalne, stąd pacjent nie miał możliwości zażycia lekarstwa na stacji, w trakcie postoju pociągu. Jedynym rozwiązaniem, aby pacjent mógł postępować zgodnie z zaleceniem lekarza i zażyć dawkę leku o odpowiedniej porze, było jego zażycie w pociągu (lub zatrzymanie pociągu, co z oczywistych względów, jest znacznie bardziej kłopotliwe). Zwrócił się więc do obsługi pociągu informując o powyższym, na co obsługa pociągu poinformowała, że winien zwrócić się do centrali PKP. Pacjent zwrócił się więc mailowo do centrali PKP, która poinformowała, że decyzję winna podjąć obsługa pociągu. W obliczu takiej sytuacji obsługa pociągu podjęła decyzję o udostępnieniu pacjentowi wolnego przedziału, zaś pacjent, w obecności kilku funkcjonariuszy służby celno-skarbowej oraz obsługi pociągu, dokonał waporyzacji ziela konopi.

Oba przypadki są świadectwem prawidłowej praktyki działania organów państwowych wobec nowości jaką jest legalna dostępność ziela konopi innych niż włókniste do celów leczniczych, uprawniająca do posiadania i zażywania marihuany.

W pierwszym przypadku Policja nie potraktowała osoby leczącej się marihuaną z apteki jako próbującej wprowadzić organy ścigania w błąd, co pozwoliło uniknąć nieprzyjemnych doświadczeń związanych z zatrzymaniem i przeszukaniem, celem weryfikacji czy towar sprzedawany jako surowiec farmaceutyczny spełniał kryteria jakościowe deklarowane przez producenta (wszystko dla dobra pacjenta!).

W drugim przypadku, obsługa pociągu wraz z funkcjonariuszami służby celno-skarbowej, stworzyła osobie uprawnionej do zażywania marihuany warunki do waporyzacji ziela w pociągu. Organy państwowe postąpiły więc zgodnie z dobrem pacjenta, odmienne postępowanie mogłoby przecież narazić na pogorszenie się jego stanu zdrowia.

Należy podkreślić, że opisane przypadki są jednymi z pierwszych w ogóle przykładów postępowania organów państwowych wobec wobec osób leczących się legalną marihuaną. Fakt prawidłowego postępowania funkcjonariuszy w dwóch opisanych przypadkach nie oznacza jeszcze, że postępowanie Policji w każdym innym przypadku będzie przebiegało podobnie modelowo. Nie należy więc utożsamiać recepty i dowodu zakupu preparatów z konopi, jako dokumentów pozwalających w każdej sytuacji uniknąć zatrzymania czy przeszukania. Należy mieć na uwadze, że każda interwencja policji różni się okolicznościami, takimi jak informacje operacyjne policji (np. treść zawiadomienia), miejsce interwencji (mieszkanie, impreza masowa, plener, środek transportu itd.), sposób zachowania się pacjenta i jego wiarygodność, posiadanie (lub nieposiadanie) odpowiedniej dokumentacji (np. dowód zakupu sprzed 6 miesięcy może budzić wątpliwości), decyzja przełożonych wobec funkcjonariuszy podejmujących interwencję o sposobie dalszego postępowania i wiele innych.

Podsumowując, organy ścigania są uprawnione w każdej sytuacji, gdy powezmą uzasadnioną wątpliwość, do przeprowadzenia zatrzymania i przeszukania osoby leczącej się marihuaną z apteki pod kątem posiadania nielegalnych substancji, w tym także przeszukania miejsca zamieszkania lub miejsca zameldowania i weryfikacji podawanych przez pacjenta informacji.

Doświadczenie procesowe podpowiada natomiast, że organy ścigania w dużych miastach, w związku z większym obłożeniem pracą oraz szerszym przekrojem podejmowanych interwencji, mogą częściej poprzestać na weryfikacji dokumentów pacjenta. W małych miejscowościach natomiast może częściej zdarzyć się sytuacja, że posiadanie marihuany z apteki będzie większym “zaskoczeniem” dla Policji, która może dążyć do dokładniejszej weryfikacji legalności posiadania (chociaż nie jest to regułą i czasami mniejsze miejscowości również potrafią pozytywnie zaskoczyć).

3 thoughts on “Apteczna marihuana i Policja

Leave a comment